Obudziłem się i poczułem zdrętwienie w ręce, po chwili zobaczyłem w jakiej dość dziwnej pozycji śpi Eliza. Jedną nogą obejmowała moje nogi, głową przyciskała rękę do mojej klatki, dlatego pewnie mi zdrętwiała, lewa jej ręka była przy ścianie a druga na moich bokserkach, nie powiem że mi się nie spodobało to ale domyślić się nie trudno było że dla niej takie ułożenie nie przypadłoby do gustu więc przesunąłem jej rękę wyżej na mój brzuch, mruknąłem przy tym cicho, lekkie podniecenie przeze mnie przeszło przez to "przesunięcie" , lecz zaraz przeżuciłem tą myśl w inne miejsce w mojej głowie bo wyczułem jak Eliza coś mruczy i unosi wzrok na mnie
-Dzień dobry skarbie- powiedziałem jej
-Cześć- cmoknęła mnie lekko w policzek- Ojej, przepraszam- bąknęła gdy zobaczyła swoją pozycję i złożyła się obok z głową na moim torsie
-Nie szkodzi odpowiedziałem dając jej całusa lecz w usta, także oddała buziaka, tym razem przedłużyłem go. Zmieniłem pozycję i zawisłem nad jej ciałem wsparty na łokciach. Wtedy jej ręka powędrowała do moich włosów a druga na plecy.
Swoją lewą rękę włożyłem pod jej głowę przyciągając bardziej do siebie, drugą włożyłem pod jej koszulkę i powoli sunąłem po Elizy brzuchu w górę aż dotarłem do dołu piersi, wzdrygnęła się lekko lecz nie wyraziła sprzeciwu, zataczałem kciukiem kółka pod piersią przesuwając coraz wyżej aż do sutka który wyczułem że stwardniał. Złapałem go między kciuk a środkowy palec i wskazującym drażniłem wrażliwą część
-Adrian- jęknęła cicho
-Co skarbie?- chytry uśmieszek wkradł się na moje usta, nie zaprzestałem ruchów palcami
W odpowiedzi usłyszałem jej ciche sapnięcie a po chwili pocałowała mnie bardziej zachłannie. Oderwaliśmy się od siebie gdy zaburczało mi w brzuchu zaśmiała się cicho i
uznaliśmy że pora wstawać więc po cichu poszliśmy do kuchni
-Co robimy?- spytała mnie
-Poczekaj- podszedłem do lodówki i otworzyłem ją, zerknąłem na zawartość- Hmm, może pójdę do sklepu po jajka i zrobimy jajecznicę? Albo ugotujemy je.
-Mogę iść z Tobą
-Nie trzeba skarbie, szykuj talerze i chleb okej? A ja zaraz będę.
Wyszedłem z kuchni i znajdujac ciuchy założyłem je na siebie, wziąłem portwel i wyszedłem z domu
Dzień dobry -powiedziałem gdy byłem już w sklepie.
Zauważyłem za ladą dość ładną blondynkę lecz nie przypatrywałem jej się zbytnio, wziąłem co miałem wziąć i podszedłem do lady by zapłacić
-Jajka? 12 wystarczy?- spytała mrugając oczami ze sztucznymi rzęsami
-Tu jest dziesięć- poprawiłem ją lecz spojrzawszy na jej głupkowaty uśmiech zrozumiałem co miała na myśli, idiotka, pomyślałem
-W zupełności wystarczy- odpowiedziałem szorstko, podałem jej banknot i po otrzymaniu reszty z zakupem udałem się z powrotem do mieszkania.
-Już jestem skarbie i...o, cześć tato
-No, dzień dobry, po śniadaniu zbieramy się do firmy- oznajmił mi ojciec
-Dobrze- odparłem. Zabraliśmy się za jajecznicę która mi smakowała bardzo. Po zjedzeniu i ubraniu się wsiedliśmy w samochód a po jakichś dwudziestu minutach byliśmy na miejscu.
Weszliśmy do środka, zauważyłem zaciekawione spojrzenie Elizy lustujące wszystko co napotkała
-Zaczekajcie chwilę- bąknął ojciec i podszedł do recepcji.
Usłyszałem jak zaczęła się toczyć krótka dość niekulturalna rozmowa, kobieta zaczęła coś mówić do ojca na co ten był bardziej zdenerwowany. Byłem tu kilka razy, prawie nic się nie zmieniło prócz tej, Pani Maria była milsza niż to babsko z recepcji, wytapetowana, może to kolejna odsłona serii z cyklu "nowa laleczka szefa Gemsa". Tak. To by nawet pasowało. Nie myśląc dłużej, gdyż ojciec wskazał na drzwi windy, biorąc Elizę za rękę, poprowadziłem ją w tamtą stronę by wjechać na 4 piętro. Wysiedliśmy i idąc korytarzem dotarliśmy do drzwi. Następnie spędziliśmy tam kilka godzin, ja zająłem się z ojcem jego pracą a Eliza poszła się przejść i "zwiedzić" firmę.
Perspektywa Elizy
Zajrzałam do łazienki którą zlokalizowałam w korytarzu. Lusterko. Całkiem dobrze wyglądam, zaśmiałam się cicho sama do siebie. Jako iż była to uniwersalna łazienka wszedł do niej mężczyzna z kubkiem w ręce. Ciemne włosy, oczy zupełnie jak moje, zdziwiło mnie to lekko.
Kobieto, dużo osób ma takie oczy, myślisz że jakaś wyjątkowa jesteś? Stałam bokiem susząc ręce. Mężczyzna myjąc kubek przyglądał mi się ukradkiem, złapałam jego spojrzenie więc odchrząknął i odezwał się
-Heh, Przepraszam że się tak patrzę na Ciebie, przypominasz mi kogoś, a po za tym nie często widzi się u nas pracujące tak młode osoby
-Umm, nie pracuję tutaj, tata mojego chłopaka tu pracuje- uśmiechnęłam się przyjaźnie
-Acha, rozumiem, wybacz, A jak on się nazywa?
-Andrzej
-Aaaa, no oczywiście, znam go, kawał czasu, ten jego syn to Adrian a ty? ,jeśli mogę wiedzieć oczywiście
-Eliza
Mężczyzna zmarszczył brwi i widać było że myśli nad czymś
-Muszę już iść- oznajmiłam mu
-Poczekaj chwileczkę- sięgnął do tylnej kieszeni spodni i wyciągnął portfel a z niego zdjęcie...
Skąd on ma to zdjęcie? Pokazał mi jak ja jako niemowlę leżę na mamie, to samo co dostałam od taty. Czekajcie, to to możliwe? Czy możliwe by on był... że ja jestem jego...eam...córką? Nie niee, to tylko jedno zdjęcie, ale skąd je ma...
-Znasz to zdjęcie?
-Pan mnie chyba pomylił z kimś, skąd Pan to ma?
-To moja była żona i córka. Żona umarła niedługo po porodzie, gdy się dowiedziałem chciałem zabrać córkę do siebie lecz siostra Elizabeth ukryła dziecko
Zmarszczyłam brwi, Elizabeth... moja mama..nie mogłam zrozumieć, ta historia tak bardzo pasowała do mojej
Łzy stanęły mi w oczach, niby to mógł być mój biologiczny ojciec ale co z dotychczasową rodziną?
-Ja ja rozumiem pana ale to nie mogę być ja, nie nie to nieprawda- jęknęłam i wybiegłam z toalet wprost na Adriana, przywarłam do niego i zaczęłam płakać
Perspektywa Adriana
-O Boziu Eliza co się stało??- spytałem zszokowany widząc ją w takim stanie
-B-bo j-ja spotkał-łam...- nie dokończyła gdy z łazienki wyszedł Pan Andrzej, wtedy ona wyrwała się i pobiegła gdzieś dalej, czyżby coś jej zrobił? Niemożliwe, znam go z tatą bardzo dobrze, nie mógłby
-Się porobiło, przepraszam Cie bardzo- bąknął
-Eam, coś się stało?
-To znaczy, ja chyba, no nic, nie ważne ale jakbyś mógł to daj Elizie to- powiedział podając mi swoją wizytówkę.
-Coś się stało?- spytałem gdy zauważyłem u mężczyzny zaszklone oczy
-Nie nie nic, leć już, znajdź ją
Skinąłem mężczyźnie głową i ruszyłem szukać mojego skarba.
Perspektywa Elizy
Siedziałam w jakimś schowku na szczotki i zalewałam się łzami, właściwie dlaczego? Bo i tak się już dowiedziałam że jestem adoptowana, nie jest to złe bo dobrze że mnie nie zostawili w szpitalu czy gdzieś ale już za dużo tego. Chce odetchnąć świeżym powietrzem. Rozejrzawszy się czy nikogo nie ma zbiegłam schodami w dół i dobiegłam do wyjścia, walić że ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę.
Usiadłam w mini parczku, było mi zimno ale nie mogłam mieć szansy że go nie spotkam. Za dużo myśli dręczyło teraz moją głowę. Podkuliłam nogi siedząc na ławce, po policzkach spływały mi łzy a po chwili poczułam rękę na ramieniu i kojący głos Adriana.
-Skarbie ciii, będzie dobrze, jestem z Tobą.
-Ale jak to, ja nie rozumiem tego wszystkiego. On jest moim ojcem.
-Co?
-No tak pokazał mi zdjęcie mamy i mnie- załkałam
-No nieźle, niecodzienna sytuacja... pysia cicho, zobaczysz, on Ci wszystko wyjaśni i będzie dobrze- cmoknął mnie w czoło i otarł łzy- Chodź- objął mnie rękoma a ja wtuliłam się w jego ciepły tors.
Po paru minutach zaczął drżeć, nic dziwnego skoro na podwórku było około 8/10 stopni a my tylko w bluzach-Co?
-No tak pokazał mi zdjęcie mamy i mnie- załkałam
-No nieźle, niecodzienna sytuacja... pysia cicho, zobaczysz, on Ci wszystko wyjaśni i będzie dobrze- cmoknął mnie w czoło i otarł łzy- Chodź- objął mnie rękoma a ja wtuliłam się w jego ciepły tors.
-Chodź do środka zakomenderował po czym wstałam, zmarznięta weszłam do środka, usiedliśmy w barku i milczeliśmy popijając herbatę dopóki nie znalazł nas tata Adriana, wtedy wróciliśmy do mieszkania.
Dłuuuugo mnie nie było ale no cóż, jakoś na początku miałam tyle pomysłów a teraz je zwyczajnie zapomniałam i no muszę sobie przypominać a więc pisze już 30 rozdział i tak myślę do 50 dobije ;d chociaż chciałabym do 100 (mieć tyle pomysłu)
Także do następnego razu, kochan was w sumie :p ;*



